Blog > Komentarze do wpisu

Księża pod obstrzałem

 

Pamietam, że będąc dzieckiem miałam wujka, który był księdzem. Babcia opowiadała, że zaraz po wojnie poszedł na nogach do Rzymu i tam już pozostał.  Kiedy przyjeżdżał "właziłam" mu na kolana i słucham. Dzięki niemu poznałam m. in. smak nutelli :)
Do dnia dzisiejszego pamiętam adres na który wysłaliśmy do niego listy czy pocztówki, chociaż on od 20 lat nie żyje. 
 
Ksiądz dla mnie był zawsze taką samą osobą jak ktokolwiek inny. Nigdy nie widziałam powodu aby miał być traktowany w jakiś specjalny sposób. To człowiek z krwi i kości. Mający swoje nawyki, przyzwyczajenia, zalety i wady. Potrzebujący jak większość z ludzi bliskich, bliskości,  mogący pójść do kina czy na kawę, czy piwo. Mający czasem gorsze i lepsze dni. 
Tak też, zawsze księża byli przeze mnie traktowani. Oczywiście wiele razy spotkałam się z oburzeniem z ich strony. Czasem miałam z nimi "na pieńku", ale nie częściej niż z innymi, którym nie odpowiadał mój punkt widzenia czy podejście do sprawy. 
Czy w pracy, na ulicy, u lekarza... nie spotykamy się z tym samym? Ludziom często trudno jest zaakceptować to, że w nie zawsze możemy się zgodzić z ich poglądami czy sposobem bycia lub postępowania. 
Często słyszymy, że księża mają, kochanki,  dzieci, są pedofilami itd. 
Pytanie ile osób nie postępuje w taki sposób? Ilu jest pedofilii, zdrad... 
Wydaje nam się, że księża to jakaś inna kategoria ludzi. Czasem słyszę :ależ oni są księżmi, mają naśladować Pana Jezusa! Zapominamy, że my również powinniśmy to robić! 
 
Albo : sami narzucili sobie celibat! 
Ale czy osoby świeckie zawierając małżeństwo nie powinny dochować wierności? To dokładnie to samo. 
Obrzucamy ich obelgami, twierdząc, że wybrali łatwą drogę - ciepła posadka i pieniądze wiernych.
Pytanie dlaczego w ten sposób mówimy? 
Czy nie przemawia przez nas pewnego rodzaju zazdrość? Bo oto musimy całymi dniami pracować aby utrzymać rodzinę. 
Ale czy którakolwiek z tych osób zamieniłaby  się miejscami? 
Przychodzimy nawet po całym dniu do domu i oto witają nas dzieci, żona, mąż ... 
A ksiądz? 
Wraca do domu, pokoju i jest sam? 
Czy to naprawdę taka komfortowa sytuacja? Nie móc się nawet do kogoś przytulić?
I kolejny raz pojawia się ten schemat - takie życie wybrali.
Każdy z nas sam wybiera własną drogę i ponosi jej konsekwencje. 
 
Jedna z moich antyklerykalnych znajomych czasem publikuje na łamach gazet, swoje podejście oburzając się, że księża utrzymywanie są z naszych podatków. 
Kiedyś zapytałam czy nie może traktować księży jak innych grup społecznych - polityków, policji... 
Nie potrafiła odpowiedzieć...
Odniosłam wrażenie, że moje pytanie jeszcze bardziej spotęgowało jej zacietrzewienie. Jakby udała, że ono nie padło. 
Swoją drogą dziwi mnie fakt, że ktoś kto ma doktorat pisze habilitację, skończył filozofię wykazuje się taką krótkowzrocznością w tej kwestii. 
 
Każdy z nas czasem upada...
 
Każdy z nas będzie rozliczany że swojego życia... 
 
Nie chodzi o to aby przymykać oczy na zło. 
 
Może trochę więcej zrozumienia nie tylko dla księży, ale dla osób, którymi się otaczamy.
Każde nasze postępowanie czy dobre czy też złe ma jakiś przyczyny.
 
NIE MA SKUTKU BEZ PRZYCZYNY
środa, 15 listopada 2017, zmiloscidoboga

Polecane wpisy

  • Zmęczenie materiału i Archanioł Michał…

        Od kilku miesięcy czułam jak uchodzi ze mnie energia. W ciągu ostatnich tygodni wciąż przybywało w pracy obowiązków a ja opadałam z sił. Zupełnie

  • Rozmowa z Panem Bogiem...

    Wielu z nas czasem ma gorsze dni. Jesteśmy źli albo smutni, z tego czy innego powodu.  Szukamy kogoś z kim moglibyśmy pogadać....  W najgorszym wypadk

  • Być sobą...

    Gdy bycie sobą oznacza zupełnie odmienną ścieżkę życiową, nie ma zmiłuj. Owszem, będą tacy, co pochwalą i wesprą. Niestety, znajdzie się i pokaźne grono oburzon

Komentarze
2017/11/15 06:49:12
Polacy często mają krytyczne podejście do innych od siebie, do wielu zawodów, ile razy spotyka się "najeżdżanie" na lekarzy, nauczycieli, policjantów, no i księży też. W kółko, w kółko wyszukiwanie tego, co niedoskonałe i równanie wszystkich do jednego worka. Z pośród moich znajomych człowiekiem o największym poczuciu humoru był ksiądz, zakonnik, niestety, nie żyje, ale do dzisiaj pamiętam i opowiadam jego dowcipy.