Blog > Komentarze do wpisu

Zmęczenie materiału i Archanioł Michał…

 

 

Od kilku miesięcy czułam jak uchodzi ze mnie energia. W ciągu ostatnich tygodni wciąż przybywało w pracy obowiązków a ja opadałam z sił. Zupełnie nie rozumiałam co się dzieje. Powtarzałam sobie - co jest grane przecież nie jestem taka stara :)

Mniej więcej trzy tygodnie temu szef poinformował mnie, że wyjeżdżają na tydzień na wakacje. Odetchnełam z ulgą myśląc - świetnie zrobię sobie chociaż jeden dzień wolnego.  Zawsze kiedy wyjeżdżali wybierałam sobie jeden dzień na odpoczynek. Teraz postanowiłam, że będzie to poniedziałek.

Jestem przyzwyczajona do porannego wstawania więc mimo, że zaplanowałam wolne obudziłam się jak zwykle około siódmej. Była 9.36 zadzwonił telefon. Spojrzałam na wyświetlacz- szef! W słuchawce usłyszałam - czy jest Pani w pracy? Odpowiedzialam - nie, dodając, że chciałam zrobić sobie wolne. 

No i się zaczęło…  Zamurowało mnie! Nie wytrzymałam. Zapytałam

 

- czy Pan teraz odpoczywa?! Ja też chcę. Od siedmiu lat najdłuższy mój urlop raz w roku wynosił trzy dni. Czy Pan nie jest w stanie zrozumieć, że ja też mam prawo do odpoczynku!

- tak rozumiem, ale teraz jest dużo pracy - odpowiedział.

Tak mnie rozjuszył, że już nie mogłam się powstrzymać. Zapytałam - to kiedy mam odetchnąć! Przecież nie mogę nawet wtedy kiedy jestem chora (w kwietniu miałam zapalenie płuc moje chorobowe trwało dwa dni po czym musiałam zaraz po powrocie nadrabiać zaległości). Pracuję po 180 godzin miesięcznie , a często i więcej.

Jeżeli ten jeden dzień jest takim problemem to zaraz się zbiorę i pojadę…

 

Padło jeszcze kilka gorzkich słów z Jego strony. Poczym zakończył rzucając - niech pani już zostanie dzisiaj w domu.

 

Rozpłakałam się jak dziecko… opuściły mnie siły. Pojechałam do Kościoła na osiemnastą. Usiadłam w ławce z trudem podnosząc się kiedy należało stać podczas mszy. Łzy cisnęły mi się do oczu…

 

Postanowiłam, że po powrocie szefa z urlopu poproszę aby znalazł kogoś innego na moje miejsce. Już kiedyś chciałam odejść. Znalazłam sobie lepiej płatną pracę. Wòwczas zaproponował mi takie samo wynagrodzenie. Zostałam.

Teraz obiecałam sobie, że tak nie będzie.  Nie tym razem! Tym razem nie chodziło mi o podwyżkę. Chodzi o coś zupełnie innego. O SZACUNEK!!!

 

Rano na myśl, że mam jechać do pracy robiło mi się niedobrze…  Przeczytałam Ewangelię”…  Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują…” Postanowiłam, że dzisiejszą mszę ofiaruję za mojego szefa i jego rodzinę.

 

Praca szła jak po gruzie…  Po czterech godzinach opadałam na krzesło… Miałam dość.  Bolała mnie każda cząstka ciała…  Prosiłam św. Faustynę o pomoc…  Z ogromnym trudem dobrnęłam do 16.30.

W Kościele trzymała mnie tylko siła woli…

 

Przyjechała do domu i padłam. 

Zastanawiałam się co mnie w tej sytuacji najbardziej zabolało. Chodziło o brak zrozumienia o szacunek dla innych.  

To nad tym tak ubolewałam. Szef płaci, szef wymaga. Po trupach do celu.

To nie jest zły człowiek. On po prostu myśli innymi kategoriami. Wciąż powtarza, że nie należy się nad sobą rozczulać. Biznes sprawił, że bywa bezwzględny. Zawsze musi postawić na swoim nawet gdy nie ma racji.  Często  udawało mi się na niego pozytywnie wpłynąć, sprawić, że na wiele spraw miał inne spojrzenie. Ale też nigdy nie chodziło o mnie samą.  

Sama nigdy nie potrafiłam czegoś “ugrac” dla siebie. Przełykałam ślinę, czasem było mi najzwyczajniej w świecie przykro…  Tym razem nie wytrzymałam.  Poniosło mnie…  Nie obyło się bez wyrzutów sumienia…  Ale tak musiało się stać…  Nie tylko dla mojego dobra, ale też dla Jego… Może to zmusi go do postrzegania ludzi, którzy dla niego pracują inaczej... Czas pokaże... 

 Po chwili przyszło mi do głowy, że czuję się jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię.  Niczym wampir!  Wtedy mnie olśniło…  Wystukałam w Google - wampir energetyczny.  Jak sobie z nim poradzić?  Nie interesowało mnie żadne tam hokus pokus! Szukałam czegoś, kogoś kto potrafi sobie z nim poradzić. JEST!!! ARCHANIOŁ Michał!!!  Czułam przypływ sił. Odmówiłam kilka modlitw do Niego i położyłam się spać.

Rano wszystko minęło jak ręką odjął!!!  

Dzisiaj praca nie była dla mnie problemem. Odmówiłam jeszcze trzy razy różaniec i wstąpiła we mnie euforia.

 

Odzyskałam spokój ducha. Nie wiem co będzie jutro czy pojutrze, ale wiem, że nic nie jest w stanie mnie przerazić. Wiem, że będzie dobrze!

Wiem, że czeka mnie rozmowa z szefem i wiem, że nic już nie będzie jak dawniej.

Wiem, że będzie tak jak zechce BÓG…

 

 

Po południu zaczęłam nucić piosenkę"Mały książe".  Nie wiem dlaczego, ale może powinnam podarować mojemu szefowi książkę pod tym samym tytułem ;) 

 

 

MODLITWY DO ARCHANIOŁA MICHAŁA

 

Święty Michale Archaniele! Wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.


Modlitwa poranna

Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę.

Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.


Prośba o pokorę

Święty Michale Archaniele, pogromco szatana, ducha pychy, pomóż mi zwalczyć mój egoizm, który nie chce poddać się Bogu i Jego świętej woli.

Wstawiaj się za mną do Pana, abym zachwycony Bogiem wołał do Niego w każdej chwili mego życia: Któż jak Bóg! Amen.


Akt poświęcenia się św. Michałowi

O wielki Książę niebieski, najwierniejszy stróżu Kościoła, święty Michale Archaniele, oto ja, chociaż bardzo niegodny Twego oblicza jednak ufając Twojej dobroci, powodowany potężnym wpływem Twoich modlitw i licznymi twymi dobrodziejstwami, staję przed Tobą w towarzystwie mego anioła stróża i w obecności wszystkich aniołów niebieskich, których biorę za świadków mego nabożeństwa ku Tobie, Ciebie dziś obieram za swego szczególnego obrońcę i orędownika.

Postanawiam sobie mocno czcić Cię zawsze, bądź przy mnie przez całe życie moje, abym nigdy nie obraził Pana Boga myślą, słowem lub uczynkiem. Broń mnie przeciw wszystkim pokusom szatańskim, głównie atakującym wiarę i czystość, a w godzinę śmierci uproś pokój mej duszy i zaprowadź mnie do ojczyzny wiecznej. Amen.

środa, 21 czerwca 2017, zmiloscidoboga

Polecane wpisy