Blog > Komentarze do wpisu

Nasze dzieci...

Byłam dzisiaj z moimi podopiecznymi na małej wycieczce "autobusowej". W drodze powrotnej na przystanku zagadnęła nas pewna Pani. Była to osoba niepełnosprawna na wózku. Zaczęła się rozmowa. Jak się okazało Pani miała porażenie mózgowe... Umysł miała powiedzialabym bardzo lotny, próbowała nawet ironizować swój stan. Kiedy opuściliśmy autobus najstarsza z podopiecznych powiedziala: "po co stanęliśmy koło tych ludzi (Pani była z opiekumem) gdybyśmy stanęli w innym miejscu nie wypytywała by nas o tyle rzeczy". Moje oburzenie sięgnęło zenitu. Ze spokojem jednak zapytałam co w tej Pani jej tak przeszkadzało? Wygląd? Nie musiała odpowiadać :(  Wiedziałam. To spotkanie zburzyło jej piękny świat w którym nie było miejsca dla "takich osób"... Tłumaczyłam, że "tacy" ludzie też mają prawo normalnie funkcjonować, potrzebują miłości i akceptacji... Jej odpowiedź: a co mnie to obchodzi! Zdziwiło mnie to. Jestem z nią od 6 lat i uważam, że to bardzo empatyczna dziewczynka. Nigdy jednak nie znalazła się w takiej sytuacji bezpośrednio. W zderzeniu z rzeczywistością lata nauki poszły w las... 

Wyciągnęłam z tej sytuacji jednak wnioski. 

Zapewne wiele razy mijamy ludzi jakże innych od nas samych. Innych pod wieloma względami. Czasem niedostrzegalnych gołym okiem. Jednak kiedy różnice są widoczne starajmy się nie przechodzić obojętnie. Tłumaczmy naszym pociechom... Dajmy im dobry przykład...

 

 

czwartek, 29 września 2016, zmiloscidoboga

Polecane wpisy